czwartek, 16 marca 2017

Wiedźmin 3 (Witcher 3) "Bardzo często prawdziwymi potworami są ludzie"

Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni (...) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć.

niedziela, 13 listopada 2016

Wiedźmin 3 najbrutalniejsze sceny

Wiedźmin jest jedną z moich największych miłości. Jako Polak jestem dumny z tego, że wymyśliliśmy grę, która stała się popularna na całym świecie. Fantastyczny świat zachwyca swym bogactwem, pięknem krajobrazów, dopracowanym wyglądem budynków i strojów. 

Ostatnio słyszałem rozmowę dzieci ze szkoły podstawowej, które rozmawiały o grze Wiedźmin 3. Trochę się zdziwiłem, że rodzice im pozwalają grać w Wiedźmina. No, ale z drugiej strony może rodzicom nie przeszkadza, że ich dzieci grają w grę przepełnioną erotyką i brutalnością. Ja uważam, że nagość i okrucieństwo dodają Wiedźminowi uroku. Oto klika moich screenów, które pokazują okrucieństwa Wiedźmina:

















Polecam artykuł:

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Gra z pogańskimi wierzeniami naszych przodków

niedziela, 3 kwietnia 2016

Zacznijcie szanować ludzi, którzy grają w gry komputerowe


W artykule, który zatytułowałem „Człowiek XXI wieku – Homo Internetus” pisałem o różnicach między młodym, skomputeryzowanym pokoleniem oraz pokoleniem rodziców i dziadków (pokoleniem PRL-u), którzy często nie potrafią założyć własnego maila i wykonać najprostszych czynności związanych z obsługą komputera. Dziś chciałbym w pewnym sensie rozwinąć ten temat.
          Zauważyłem, że wielu rodziców bardzo często potępia swoje dzieci za to, że siedzą długo przed komputerem. Kiedyś byłem świadkiem jak pewna mama krzyczy na swoje dziecko za to, że gra w grę, zamiast poczytać książkę albo zagrać w szachy, co w jej mniemaniu jest bardziej godne osoby inteligentnej. Chłopiec ten grał w Civilization V na poziomie „bóstwo” i radził sobie doskonale. Pogratulowałem jego mamie tego, że ma inteligentne dziecko, które jest doskonałym strategiem i radzi sobie w tej grze lepiej niż ja. Kobieta patrzyła na mnie i nie wiedziała co powiedzieć. Ja absolwent renomowanego uniwersytetu, nauczyciel mówię z poważną miną, że jej dziecko jest inteligentne, chwalę za to, że gra w gry. Kobieta miała minę tak bardzo zaskoczoną, że do teraz nie potrafię jej zapomnieć. 

          Znam wiele podobnych przypadków. Młodzi ludzie grają często w gry, które są naprawdę wymagające intelektualnie. Czasem gra skłania do czytania książek. Sam lubię grać m.in. w Diablo3 i kupuję książki z tej serii. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Diablo jest grą łatwą, która nic nie wnosi do życia. Prawda jest jednak taka, że prawdziwi fani nie tylko czytają książki, ale piszą czasem swoje opowiadania, których fabuła jest osadzona w świecie gry. Właśnie patrzę na książkę „Diablo. Wojna Grzechu – księga trzecia – fałszywy prorok”, którą obecnie czytam i zastanawiam się, czy pokolenie rodziców i babć kiedykolwiek zrozumie, że to oni mają problem i to oni nie pasują do obecnego świata. Ludzie ci nawet nie pojmują, że to, czego uczono ich w epoce PRL-u nie ma już racji bytu… Epoka przemysłowa minęła, a Gierek i PGR-y już nie wrócą. Kiedy to do was dotrze?

 Jeśli chodzi o mnie to gram jeszcze w „Tribal Wars2” i podczas pisania tego artykułu „farmię” słabych sąsiadów oraz wioski barbarzyńskie, rozmawiam też z sojusznikami na forum. W tym samym czasie w moim pokoju gra telewizor, w którym najpierw oglądałem program „Woronicza 17”, potem w tvn24 program „Kawa na ławę”, a teraz leci „Loża prasowa”. Potrafię tak robić, ponieważ zaliczam się do pokolenia homo Internetus. Mówiąc prościej mam podzielność uwagi, która cechuje nowoczesne pokolenie (homo Internetus). Kiedy pracowałem w szkole zauważyłem, że wielu z moich uczniów też tak potrafi. Niektórzy byli zdolni zanotować notatkę, którą podaję i w tym samym czasie wyciągnąć smartfona i przeczytać najnowsze nowinki dotyczące polityki oraz tematu lekcji. Starzy nauczyciele z pokolenia PRL-u zawsze się złościli na uczniów, którzy tak robią, a ja to rozumiałem, wiedziałem, że ci młodzi ludzie tak jak ja zostali ukształtowani w erze Internetu i komputeryzacji. 



O co mi chodzi?
Zanim mnie skrytykujesz albo pochwalisz chcę żebyś wiedział (-wiedziała), o co mi chodzi. Otóż pisząc jakiś czas temu artykuł „Człowiek XXI wieku – Homo Internetus” oraz pisząc dzisiejszy post miałem i mam jeden cel. Chciałbym zwrócić uwagę jak największej ilości osób na to, że osoby starsze traktują bardzo często dzieci i młodzież w sposób niesprawiedliwy. Osoby starsze często nie chcą zrozumieć jak ważny jest Internet i nowoczesne technologie. Zamiast tego wolą ciągle wspominać jak pięknie było w epoce Gierka i jak straszna jest obecna młodzież: „nic pożytecznego dzieciaki nie robią tylko siedzą i grają w te gry”, „Nie siedź tyle przed komputerem…” itp. itd. powtarzają tego typu słowa aż do znudzenia.

Wy przedstawiciele pokolenia wychowywanego w socjalizmie (PRL-u) musicie zrozumieć, że w naszych czasach (w XXI wieku) przetrwają te dzieciaki, które od najmłodszych lat miały kontakt z komputerami, Internetem, telefonami komórkowymi, tabletami, smartfonami itp. W XXI wieku wszystko kręci się dookoła nowoczesnych technologii. Starsze osoby kreują się na takie genialne i porządne, a jak przyjdzie, co do czego to proszą dzieci o pomoc w założenia maila lub konta w banku, nie potrafią samodzielnie dokonać elektronicznego przelewu. Powiem więcej przedstawiciele starszego pokolenia bardzo często nie potrafią nawet włączyć komputera. Niestety, kiedy uczyłem w szkole średniej i podstawowej ze smutkiem stwierdziłem, że starsi nauczyciele też odstają jeśli chodzi o nowoczesne technologie. Kto, jak kto, ale nauczyciel powinien cały czas się rozwijać.

Moim zdaniem gry komputerowe są wspaniałe i pozytywnie wpływają na rozwój młodych osób. Pamiętam jak w latach 90-tych XX w. grałem na Amidze500 m.in. w „Colonization” i „Legion”. Pisałem o tym nawet na tym blogu.  Z drugiej strony u kolegi grywałem na Commodore64. Potem dostałem od rodziców swojego pierwszego PC-ta. Ach to były czasy Windows95, a potem Windows98. Pamiętam też straszne systemy takie jak Windows2000 i Windows Milenium. Najlepsze było to, że w latach 90-tych nikt nas nie prowadził za rączkę. Z kolegą sami znosiliśmy do swoich domów kompy i łączyliśmy je w sieci żeby zagrać wspólnie, np. w Diablo2. Sami formatowaliśmy kompa jak Windows padł, a kiedyś często padał więc format, co-2-3 miesiące był czymś normalnym. Modemy do Internetu, który blokował rozmowy telefoniczne, karty sieciowe, karty graficzne, karty dźwiękowe, wszystko montowaliśmy sobie sami. Kontakt z komputerami  i grami od najmłodszych lat sprawił, że dziś mając 30 na karku rozumiem bardzo dobrze osoby młodsze oraz lepiej radzę sobie w życiu.

Gry komputerowe miały na mnie bardzo duży, pozytywny wpływ. Weźmy np. grę Baldur's Gate, która rozbudziła moją wyobraźnię bardziej niż książki z gatunku fantasy. Grając w Baldursa nie tylko się świetnie bawiłem, ale też musiałem dużo czytać (dialogi w grze, różne książki, które można było znaleźć zwiedzając świat gry). No ale każdy, kto był wówczas dorosły mówił mi „ucz się, nie graj w te gry bo one ci nic nie dadzą”.  Kiedy czytałem książkę fantasy albo S-F to dorośli byli zadowoleni, bo widzieli, że coś czytam. No, ale kiedy grałem w Baldur's Gate, X-COM: Apocalypse, Gorky17 lub inną grę to zawsze mówili, żebym nie grał w gry.

Dziś niestety jest tak samo. Teraz jestem dorosły, samodzielny i nikt mi nad głową nie truje ale widzę, że obecni rodzice (ale ci starsi niż ja, bo moje pokolenie obecnych 30 -latków jest skomputeryzowane) dalej nie rozumieją, że granie w gry jest dobre i wpływa pozytywnie na rozwój dzieci.

Czy osoby starsze już do końca życia pozostaną takie zaślepione? Czy dla osób ukształtowanych w PRL-u nie ma już ratunku? Zapraszam do dyskusji i zachęcam do pozwalania dzieciom na granie w gry.