sobota, 28 lipca 2012

LEGION gra z czasów Amigi :)

Kolejna gra, w którą bardzo często kiedyś grałem na swojej AMIDZE500. Wracają wspomnienia! To były piękne czasy :)





Wirtualny świat. Kiedy w końcu powstanie?


Świat anime od dawna mnie fascynuje. Fabuła wielu tytułów często daje więcej niż amerykańskie filmy, jest ciekawsza i lepiej przemyślana. Anime, które oglądam obecnie nosi tytuł Sword Art i jest po prostu niesamowite! Wiem wiem nakręcam się jak małe dziecko, a mam już prawie 30 lat ale najpierw sami je obejrzyjcie, a potem napiszcie, czy ten tytuł nie ma w sobie czegoś przełomowego. 

Akcja Sword Art rozpoczyna się w świecie podobnym do naszego. Jeden z japońskich uczonych stworzył idealny wirtualny świat, grę RPG, w którą można grać dzięki „wirtualnemu kaskowi” (nie wiem jak się na to profesjonalnie mówi „wirtualny hełm, kask”?). Pierwsi gracze rozpoczynają grę, są zafascynowani baśniowym światem kiedy nagle odkrywają, ze nie mogą się wylogować z gry. Pokarm, który jedzą w wirtualnym świecie oddziałuje na ich mózg ale w rzeczywistości nic im nie daje. Wybucha panika, kiedy nagle na niebie ukazuje się postać twórcy gry. Ów twórca wyjaśnia graczom, że jedyną drogą jest pokonanie wszystkich przeciwników. Jeśli ktoś zginie w grze to zginie również w Realu. Każda próba zdjęcia „wirtualnego hełmu” przez członków rodziny skończy się usmażeniem mózgu – próbę taką podjęło ponad 200 osób powodując śmierć zarówno w grze jak i w realnym świecie.  Jedynym wyjściem jest podjęcie walki. 

Wiem wiem to brzmi szalenie ale postarajcie się trochę przeanalizować fabułę tego anime. Czy to naprawdę jest takie nierealne? Przecież Japończycy i Koreańczycy od dawna pracują nad grami tego typu i możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że za kilka (może kilkanaście lat) zdominują one nasz świat.




Wydaje mi się, że Sword Art zaciekawi wielu z Was. A jeśli nie to mówi się trudno. 

Anime możecie za darmo obejrzeć na tej stronie:



czwartek, 26 lipca 2012

COLONIZATION

Gra COLONIZATION Sida Meiera to kultowa pozycja, na której wychowało się wielu Polaków. Powstała w 1994 roku i podbiła serca Amerykanów oraz m.in. Polaków. Pamiętam jak w latach 90 - tych grałem w nią na "AMIDZE 500" - to były czasy! Do dziś żałuję, że na początku XXI wieku sprzedałem swoją AMIGĘ. Dla tych, którzy nie pamiętają albo nie wiedzą warto wyjaśnić, że w Polsce dominowały dwa rodzaje AMIGI 500 i 600. Obie wyglądały jak obecna klawiatura, w którą wkładało się małe dyskietki. "AMIGA 500" różniła się tym, że była ogromna w porównaniu do małej 600 - setki.

No ale wróćmy do samej gry. Na mojej "klawiaturce" zajmowała 3 dyskietki - oczywiście nie było możliwości stworzenia zapisu gry. Był to dla mnie dramat. Pamiętam jak szukałem sposobu na zapisanie gry, istniały podobno jakieś skompresowane dyskietki na których można było zapisywać stan gry ale nigdy ich nie zdobyłem. Z tego powodu zawsze w sobotę wstawałem o 6 rano i grałem cały dzień do 23 - 24. Nigdy nie udało mi się przejść całej gry w ciągu jednego dnia ale próbowałem aż do dnia, w którym dostałem pierwszego PC - ta. Wtedy w moim życiu rozpoczęła się era nowoczesnych kompów, a AMIGA zeszła na dalszy plan. Później po kilku latach, chyba jeszcze na Windowsie98 udało mi się zdobyć strarą wersję COLONIZACJI i wrócić do gry. Pamiętam, że czułem się wtedy dziwnie to już nie były te emocje, które przezywałem na AMIDZE. 


Najpiękniejsze w COLONIZACJI było (i dalej jest) spełnianie roli edukacyjnej. Akcja rozgrywa się w nowym świecie odkrytym przesz Krzysztofa Kolumba w 1492 roku. Moja wersja z lat 90 -tych była oczywiście po angielsku. Po kliku miesiącach sobotniego grania znałem już nazwy wszystkich rzemieślniczych zawodów, surowców. Rozumiałem słówka itd. Musiałem w końcu rozmawiać z Indianami, królem, prowadzić dyplomację oraz handlować!

Wnętrze każdego miasta (można było ich zakładać bardzo dużo) wyglądało tak jak na powyższym obrazku. Pokazana wersja przedstawia świeżo założoną osadę z jednym osadnikiem, który "produkuje" skóry. Każde miasto można było rozbudować. W ratuszu (to ten największy budynek) lokalni patrioci dbali o nasze punkty niepodległości - im ich było więcej tym lepiej ;) Głównym celem tej gry było zdobycie niepodległości w każdym ze swoich miast i stworzenie z naszych osiedli własnego państwa. Król w Europie, który uważał się za właściciela naszych miast (to były jego kolonie) okazywał niezadowolenie z każdego kroku w stronę niepodległości - inaczej mówiąc w stronę własnego, suwerennego państwa.

Poprzestanę na tych kilku słowach :) Długo mógłbym pisać o tej grze. Zachęcam do obejrzenia poniższego filmiku :)