niedziela, 13 listopada 2016

Wiedźmin 3 najbrutalniejsze sceny

Wiedźmin jest jedną z moich największych miłości. Jako Polak jestem dumny z tego, że wymyśliliśmy grę, która stała się popularna na całym świecie. Fantastyczny świat zachwyca swym bogactwem, pięknem krajobrazów, dopracowanym wyglądem budynków i strojów. 

Ostatnio słyszałem rozmowę dzieci ze szkoły podstawowej, które rozmawiały o grze Wiedźmin 3. Trochę się zdziwiłem, że rodzice im pozwalają grać w Wiedźmina. No, ale z drugiej strony może rodzicom nie przeszkadza, że ich dzieci grają w grę przepełnioną erotyką i brutalnością. Ja uważam, że nagość i okrucieństwo dodają Wiedźminowi uroku. Oto klika moich screenów, które pokazują okrucieństwa Wiedźmina:

















Polecam artykuł:

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Gra z pogańskimi wierzeniami naszych przodków

niedziela, 3 kwietnia 2016

Zacznijcie szanować ludzi, którzy grają w gry komputerowe


W artykule, który zatytułowałem „Człowiek XXI wieku – Homo Internetus” pisałem o różnicach między młodym, skomputeryzowanym pokoleniem oraz pokoleniem rodziców i dziadków (pokoleniem PRL-u), którzy często nie potrafią założyć własnego maila i wykonać najprostszych czynności związanych z obsługą komputera. Dziś chciałbym w pewnym sensie rozwinąć ten temat.
          Zauważyłem, że wielu rodziców bardzo często potępia swoje dzieci za to, że siedzą długo przed komputerem. Kiedyś byłem świadkiem jak pewna mama krzyczy na swoje dziecko za to, że gra w grę, zamiast poczytać książkę albo zagrać w szachy, co w jej mniemaniu jest bardziej godne osoby inteligentnej. Chłopiec ten grał w Civilization V na poziomie „bóstwo” i radził sobie doskonale. Pogratulowałem jego mamie tego, że ma inteligentne dziecko, które jest doskonałym strategiem i radzi sobie w tej grze lepiej niż ja. Kobieta patrzyła na mnie i nie wiedziała co powiedzieć. Ja absolwent renomowanego uniwersytetu, nauczyciel mówię z poważną miną, że jej dziecko jest inteligentne, chwalę za to, że gra w gry. Kobieta miała minę tak bardzo zaskoczoną, że do teraz nie potrafię jej zapomnieć. 

          Znam wiele podobnych przypadków. Młodzi ludzie grają często w gry, które są naprawdę wymagające intelektualnie. Czasem gra skłania do czytania książek. Sam lubię grać m.in. w Diablo3 i kupuję książki z tej serii. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Diablo jest grą łatwą, która nic nie wnosi do życia. Prawda jest jednak taka, że prawdziwi fani nie tylko czytają książki, ale piszą czasem swoje opowiadania, których fabuła jest osadzona w świecie gry. Właśnie patrzę na książkę „Diablo. Wojna Grzechu – księga trzecia – fałszywy prorok”, którą obecnie czytam i zastanawiam się, czy pokolenie rodziców i babć kiedykolwiek zrozumie, że to oni mają problem i to oni nie pasują do obecnego świata. Ludzie ci nawet nie pojmują, że to, czego uczono ich w epoce PRL-u nie ma już racji bytu… Epoka przemysłowa minęła, a Gierek i PGR-y już nie wrócą. Kiedy to do was dotrze?

 Jeśli chodzi o mnie to gram jeszcze w „Tribal Wars2” i podczas pisania tego artykułu „farmię” słabych sąsiadów oraz wioski barbarzyńskie, rozmawiam też z sojusznikami na forum. W tym samym czasie w moim pokoju gra telewizor, w którym najpierw oglądałem program „Woronicza 17”, potem w tvn24 program „Kawa na ławę”, a teraz leci „Loża prasowa”. Potrafię tak robić, ponieważ zaliczam się do pokolenia homo Internetus. Mówiąc prościej mam podzielność uwagi, która cechuje nowoczesne pokolenie (homo Internetus). Kiedy pracowałem w szkole zauważyłem, że wielu z moich uczniów też tak potrafi. Niektórzy byli zdolni zanotować notatkę, którą podaję i w tym samym czasie wyciągnąć smartfona i przeczytać najnowsze nowinki dotyczące polityki oraz tematu lekcji. Starzy nauczyciele z pokolenia PRL-u zawsze się złościli na uczniów, którzy tak robią, a ja to rozumiałem, wiedziałem, że ci młodzi ludzie tak jak ja zostali ukształtowani w erze Internetu i komputeryzacji. 



O co mi chodzi?
Zanim mnie skrytykujesz albo pochwalisz chcę żebyś wiedział (-wiedziała), o co mi chodzi. Otóż pisząc jakiś czas temu artykuł „Człowiek XXI wieku – Homo Internetus” oraz pisząc dzisiejszy post miałem i mam jeden cel. Chciałbym zwrócić uwagę jak największej ilości osób na to, że osoby starsze traktują bardzo często dzieci i młodzież w sposób niesprawiedliwy. Osoby starsze często nie chcą zrozumieć jak ważny jest Internet i nowoczesne technologie. Zamiast tego wolą ciągle wspominać jak pięknie było w epoce Gierka i jak straszna jest obecna młodzież: „nic pożytecznego dzieciaki nie robią tylko siedzą i grają w te gry”, „Nie siedź tyle przed komputerem…” itp. itd. powtarzają tego typu słowa aż do znudzenia.

Wy przedstawiciele pokolenia wychowywanego w socjalizmie (PRL-u) musicie zrozumieć, że w naszych czasach (w XXI wieku) przetrwają te dzieciaki, które od najmłodszych lat miały kontakt z komputerami, Internetem, telefonami komórkowymi, tabletami, smartfonami itp. W XXI wieku wszystko kręci się dookoła nowoczesnych technologii. Starsze osoby kreują się na takie genialne i porządne, a jak przyjdzie, co do czego to proszą dzieci o pomoc w założenia maila lub konta w banku, nie potrafią samodzielnie dokonać elektronicznego przelewu. Powiem więcej przedstawiciele starszego pokolenia bardzo często nie potrafią nawet włączyć komputera. Niestety, kiedy uczyłem w szkole średniej i podstawowej ze smutkiem stwierdziłem, że starsi nauczyciele też odstają jeśli chodzi o nowoczesne technologie. Kto, jak kto, ale nauczyciel powinien cały czas się rozwijać.

Moim zdaniem gry komputerowe są wspaniałe i pozytywnie wpływają na rozwój młodych osób. Pamiętam jak w latach 90-tych XX w. grałem na Amidze500 m.in. w „Colonization” i „Legion”. Pisałem o tym nawet na tym blogu.  Z drugiej strony u kolegi grywałem na Commodore64. Potem dostałem od rodziców swojego pierwszego PC-ta. Ach to były czasy Windows95, a potem Windows98. Pamiętam też straszne systemy takie jak Windows2000 i Windows Milenium. Najlepsze było to, że w latach 90-tych nikt nas nie prowadził za rączkę. Z kolegą sami znosiliśmy do swoich domów kompy i łączyliśmy je w sieci żeby zagrać wspólnie, np. w Diablo2. Sami formatowaliśmy kompa jak Windows padł, a kiedyś często padał więc format, co-2-3 miesiące był czymś normalnym. Modemy do Internetu, który blokował rozmowy telefoniczne, karty sieciowe, karty graficzne, karty dźwiękowe, wszystko montowaliśmy sobie sami. Kontakt z komputerami  i grami od najmłodszych lat sprawił, że dziś mając 30 na karku rozumiem bardzo dobrze osoby młodsze oraz lepiej radzę sobie w życiu.

Gry komputerowe miały na mnie bardzo duży, pozytywny wpływ. Weźmy np. grę Baldur's Gate, która rozbudziła moją wyobraźnię bardziej niż książki z gatunku fantasy. Grając w Baldursa nie tylko się świetnie bawiłem, ale też musiałem dużo czytać (dialogi w grze, różne książki, które można było znaleźć zwiedzając świat gry). No ale każdy, kto był wówczas dorosły mówił mi „ucz się, nie graj w te gry bo one ci nic nie dadzą”.  Kiedy czytałem książkę fantasy albo S-F to dorośli byli zadowoleni, bo widzieli, że coś czytam. No, ale kiedy grałem w Baldur's Gate, X-COM: Apocalypse, Gorky17 lub inną grę to zawsze mówili, żebym nie grał w gry.

Dziś niestety jest tak samo. Teraz jestem dorosły, samodzielny i nikt mi nad głową nie truje ale widzę, że obecni rodzice (ale ci starsi niż ja, bo moje pokolenie obecnych 30 -latków jest skomputeryzowane) dalej nie rozumieją, że granie w gry jest dobre i wpływa pozytywnie na rozwój dzieci.

Czy osoby starsze już do końca życia pozostaną takie zaślepione? Czy dla osób ukształtowanych w PRL-u nie ma już ratunku? Zapraszam do dyskusji i zachęcam do pozwalania dzieciom na granie w gry. 




niedziela, 28 lutego 2016

DIABLO: Uldyzjan bohater trylogii „Wojna Grzechu”


Diablo. Wojna grzechu. Księga pierwsza. Prawo krwi
Akcja trylogii „Wojna grzechu” toczy się trzy tysiące lat przed wydarzeniami z gry Diablo. W czasach, w których „Świat był (…) młody i niewielu wiedziało, że został nazwany Sanktuarium. Niewielu też wiedziało, że anioły i demony nie tylko istniały, lecz to właśnie za ich sprawą Sanktuarium zostało powołane do życia. Imiona takie jak Inarius, Diablo, Rathma, Mefisto i Baal – miana tych potężnych i często budzących powszechny strach – nie gościły jeszcze wtedy na wargach śmiertelników”.
        W tych zamierzchłych czasach żył Uldyzjan, główny bohater „Wojny grzechu”. Autor, Richard A. Kannak osadził akcję powieści w barwnym świecie z gry DIABLO, około 3 tys. lat przed wydarzeniami z Diablo 1. Uldyzjan jest prostym farmerem, który razem z bratem Mendelnem mieszka w małej wsi o nazwie Seram. W wyniku tajemniczego splotu wydarzeń farmer zostaje oskarżony o morderstwo duchownego z Kościoła o nazwie Katedra Światłości. W rozpłatanym gardle nieszczęśnika znaleziono sztylet Uldyzjana, co dodatkowo go obciążyło. Mało tego we wsi zamordowano jeszcze duchownego z konkurencyjnej religii zwanej Świątynią Trójcy. Tajemniczości dodaje fakt, że na krótko przed morderstwami w Seram pojawiła się piękna szlachcianka, w której Uldyzjan się zakochał. Przerażony farmer, uciekający przed inkwizytorami wkrótce odkrywa, że budzą się w nim nadprzyrodzone moce, których nie rozumie. Kim, albo, czym jest? Dlaczego ktoś wrobił go w morderstwo? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa towarzysząca mu szlachcianka o imieniu Lylia?

Wiem, wiem w tym miejscu niektórzy stwierdzą, że to kolejna książka fantasy, w której prosty, niczego nieświadomy farmer odkrywa w sobie nadludzkie moce i rusza, aby uratować świat. Tak jak w powieści „Miecz Prawdy” Terryego Goodkinda albo w „Oko świata” Roberta Jordana. Osoby takie pragnę poinformować, że legendarny Piast, który dał początek dynastii Piastów był synem oracza (chłopa) spod Gniezna. Tak, więc według legendy prosty chłop dał początek najstarszej znanej nam dynastii polskich królów. O tym wasze dzieci uczą się na lekcjach historii! Używając języka bardziej łopatologicznego: gdyby nie chłop o imieniu Piast to Polska nigdy by nie powstała. Dlatego dziwię się, że niektórzy są tak niechętni do wątku, w którym prosty człowiek (chłop, rolnik, kowal lub mieszczanin) zyskuje nadludzkie moce i stara się je wykorzystać w słusznej (lub złej) sprawie. No, ale zostawmy tych, których pewnie żadna książka nie jest w stanie w pełni zadowolić i wróćmy do opisu przygód Uldyzjana, syna Diomedesa, bohatera powieści „Wojna grzechu”.

Diablo. Wojna grzechu. Tom 2. Smocze łuski
Nawiązując do tego, co napisałem powyżej pragnę wyjaśnić, że główny bohater przechodzi wewnętrzną przemianę. Z człowieka, który po śmierci rodziców i sióstr [modlił się za ich uzdrowienie, a potem, żeby tak nie cierpieli podczas umierania] stracił wiarę w dobro, w światłość, w anioły, zmienia się stopniowo w osobę władającą anielskimi mocami, z czasem w okrutnych okolicznościach dowiaduje się od Lilith, że jest Nefalemem…
Owszem Uldyzjan nie jest idealny, w wielu sytuacjach wykazuje przerażającą naiwność, lecz mimo wszystko warto wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności. Nie wymagajmy zbyt wiele od prostego chłopa, którego los doświadczył tak dotkliwie, a nadprzyrodzone siły wplątały go w odwieczny konflikt między aniołami i demonami.

W grach z serii Diablo oraz w licznych książkach osadzonych w świecie gry pojawiają się Nefalemowie, czyli śmiertelne istoty mające w sobie moc aniołów i demonów. Wyglądają jak zwykli ludzie, lecz posiadają, najczęściej uśpione moce nadprzyrodzone. Początek tym wyjątkowym istotom dała miłość anioła Inariusa i demonicy Lilith (córki Mefista i siostry Lucjona). Ludzie, Nefalemowie zamieszkują Sanktuarium świat stworzony przez Inariusa (dzięki wsparciu Lilith). Piszę o tym, ponieważ w książce „Wojna grzechu” (Księga Pierwsza) na str. 284 znalazłem ciekawy fragment, który chciałbym w tym miejscu przytoczyć: „(…) wszystkie istoty ludzkie… jesteście owocem naszego połączenia! Z demonów i aniołów narodzili się nefalemowie, więksi i wspanialsi niż jakakolwiek inna kreacja we wszechświecie! Ta moc, którą w tobie obudziłam, która w tobie odnalazłam błagającą o uwolnienie, jest wam przyrodzona! Jest waszym prawem!”.

Diablo. Wojna grzechu. Tom 3. Fałszywy prorok.




wtorek, 23 lutego 2016

DIABLO: Archanioł Inarius



Czasy Najdawniejsze:

Historia archanioła Inariusa jest jedną z ciekawszych i zarazem najsmutniejszych wśród barwnych postaci pojawiających się w grach i książkach z serii Diablo. O przygodach Inariusa dowiadujemy się z fragmentów jego Testamentu, które można znaleźć podczas „zwiedzania” świata w grze Diablo III. Inarius był archaniołem, który od czasów najdawniejszych walczył z hordami demonów. W pewnym momencie zaczęły się w nim budzić wątpliwości, zapragnął zaprzestania rozlewu krwi. Czytając jego Testament, możemy zobaczyć, co czuł, w jaki sposób swe wątpliwości przelał na papier: „(…) Zwyciężałem bitwy i przełamywałem oblężenia, lecz nic tym nie osiągnąłem. Wiem, że w tej wojnie nie może być zwycięzcy, jest li tylko wieczna zemsta, pycha i nienawiść. (…) Muszą być jeszcze inni, którzy szukają sposobu na odejście od tej niekończącej się batalii. Anioły i demony, które czują się niewolnikami naszego przeznaczenia. Nie mogę być w tym uczuciu odosobniony…”. To tylko fragmenty Testamentu Inariusa.

Widzimy jak narastało w nim zwątpienie w to, że anioły i demony muszą ciągle ze sobą walczyć. Inarius zadawał sobie pytania: Czy, aby na pewno przeznaczeniem obu stron jest wieczny konflikt? Czy w tej wojnie, aby na pewno anioły zawsze stoją po stronie dobra? Inarius z czasem zaczął szukać wśród aniołów i demonów sprzymierzeńców, którzy myślą podobnie do niego: „(…) Wiem co uczynię: odnajdę tych pozbawionych złudzeń co do wojny i poprowadzę ich”.

Podczas jednej z bitw toczonych z demonami Inarius zostaje pojmany do niewoli: „Powalono mnie podczas trzeciego natarcia. Leżałem na ziemi pobity, światłość w mych oczach gasła, a zbudziłem się w okowach. Nie sądziłem, że demony biorą w niewolę. Mamrotałem niczym opętany o moich snach o ucieczce od wojny. Moja pogromczyni uwolniła mnie i powiedziała, że spotkamy się ponownie. Na imię jej było Lilit, była córką Mefista”.

Czytając kolejne części Testamentu Inariusa dowiadujemy się, że Inarius zakochał się w Lilith (Lilit), chyba z wzajemnością. Córka Mefista miała podobne poglądy, o czym możemy dowiedzieć się z jej Zapisków: „Mój ojciec czuje satysfakcję tocząc te same wojny z tymi samymi wrogami, gdy wszystko wokół niego obraca się w pył (…) Można położyć temu wszystkiemu kres, lecz głupcy pokroju mojego ojca są zbyt ślepi, by to dostrzec (…) Podczas walki pojmałam anioła, którego światło gasło. Dla zabawy zabrałam go do mej siedziby. Lecz zaskoczył mnie. Mój dotyk zdał się obudzić go do życia. Bredził, jak opętany o tym, że pragnie uciec przed wojną. Być może znalazłam kogoś, kto mi się przyda (…) Inarius, anioł, którego schwytałam, darzy mnie miłością. Czuję siłę jego pożądania. Powiedziałam mu, że jeśli odbierzemy Kamień Świata, będziemy mogli być razem. Stworzymy coś, o czym nie śniło się uczestnikom Wiecznego Konfliktu – nowy świat” – fragmenty z ZAPISKI LILIT, cz. 1,2 i 3.
Inarius i Lilith (Lilit) za pomocą Kamienia Świata stworzyli Sanktuarium, świat, w którym mieszkali Nefalemowie oraz ludzie.




Wojna Grzechu:
Od zarania dziejów anioły i demony toczą ze sobą wojny zwane Wiecznym Konfliktem. W pewnym momencie wojna przeniosła się do Sanktuarium, czyli świata zamieszkiwanego przez ludzi. Wydarzeniu temu Knaak Richard A. poświęcił trzy tomy swojej książki pt.: ”Wojna grzechu”.
Kiedy toczyła się Wojna Grzechu Inarius nie miał czasu dla swojej kochanki, demonicy Lilith. W okresie tym ich związek się rozpadł. Lilith była córką Mefista, potężnego demona, należącego do Mrocznej Trójcy (Diablo, Mefisto, Baal).


Inarius uwięziony w Otchłani, czeka na ratunek:
Mefisto, ojciec Lilith podczas ustalania zasad traktatu pokojowego z aniołami postawił im warunek: Wojna Grzechu nie zakończy się, jeśli nie oddacie mi Inariusa. Archaniołowie, którzy podobno są dobrzy (uważają się za lepszych od demonów) sprzedali Inariusa.
Mefisto uwięził Inariusa w piekle, gdzie poddawał go wyszukanym torturom. Lilith podobno nie wie, co ojciec zrobił jej dawnemu kochankowi. Historia miłosna Inariusa i Lilith jest piękna i zarazem bardzo smutna. To prawdziwy „wyciskacz łez”.



Moja refleksja:
Do dnia dzisiejszego (23-02-2016) najnowszą częścią gry jest: Diablo III plus jeden dodatek Reaper of Souls. Uważam, że w kolejnym dodatku lub w kolejnej części, bądź w książkach wątek Inariusa i Lilith powinien zostać rozwinięty. Jedno jest pewne Inarius naprawdę kochał Lilith i nie zginął, jest uwięziony w piekle. Lilith zapewne nie wiedziała, że jej ojciec, Mefisto uwięził jej ukochanego. Może powiedział jej, że Inarius zginął w bitwie? Inarius i Lilith wykradli Kamień Świata i stworzyli Sanktuarium, ich zasługi dla ludzi są ogromne i moim skromnym, zdaniem Inarius powinien zostać uwolniony z Piekła. Sam chętnie ruszę między ognie piekielne go uratować. Producenci dajcie nam grę lub dodatek, w których możemy uratować Inariusa i sprawić, że znowu będzie z Lilith. 


Mam jeszcze apel o uratowanie Lei, którą w grze potraktowano w sposób straszny (jako pojemnik dla Diablo). Ale o Lei napiszę przy innej okazji. 




sobota, 20 lutego 2016

Pan Wołodyjowski w grze Diablo III

Czuję, że gra Diablo nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Nie sądziłem, że barwny świat Diablo może mieć coś wspólnego z Panem Wołodyjowskim. A jednak okazało się, że ma.

Historia życia jednego z bohaterów Sanktuarium, czyli świata zamieszkiwanego przez ludzi, jest wzorowana na Panu Wołodyjowskim z powieści Henryka Sienkiewicza. Dowodzi tego opis legendarnego miecza o nazwie HONOR MAŁEGO RYCERZA, który zdobyłem jakiś czas temu. 



Zwróćcie uwagę na jego opis:

"Mały Rycerz to pseudonim jednego z najlepszych szermierzy jakich widziało Sanktuarium. Poświęcił swe życie ratując innych wysadzając posterunek oblegany przez siły demonów. Na całe szczęście ocalał jego wspaniały miecz".

HONOR MAŁEGO RYCERZA dzierży Kormack, mój towarzysz, templariusz, człek silnej wiary, niezwykle utalentowany wojownik. Kiedyś został pojmany przez kultystów, którzy chcieli wykonać na nim jeden z rytuałów czarnej magii. Miał jednak szczęście ponieważ kultyści zabrali go do podziemi starej katedry w Tristram (dawniej Klasztoru Horadrimów), którą właśnie oczyszczałem z plugawych demonów. Zabiłem fanatycznych kultystów i uratowałem Kormacka.

Obecnie Kormack dzierżący HONOR MAŁEGO RYCERZA, a kultyści i demony, którzy ośmielają się do niego zbliżyć kończą marnie...



Ja z kolei preferuję miecz dwuręczny, którym dzięki wieloletniemu treningowi mogę walczyć trzymając go w jednej ręce. Przyzwyczaiłem się do HEROLDA WOJNY, miecza, który kiedyś znajdował się w pochwie demona Draorma.


poniedziałek, 8 lutego 2016

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Gra z pogańskimi wierzeniami naszych przodków


 
Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.

            Tak dużo się mówi o chrzcie Polski w 966 roku oraz o chrzcie Ziemi Lubawskiej w roku 1216. Pierwszy chrzest dał początek chrześcijaństwu w naszym kraju oraz zapoczątkował istnienie państwa polskiego. Natomiast drugi chrzest z roku 1216 nawrócił na chrześcijaństwo Ziemię Lubawską, czyli południowo zachodni teren obecnego województwa warmińsko-mazurskiego. W ciągu XIII wieku cały obszar obecnego województwa warmińsko-mazurskiego znalazł się pod zwierzchnictwem Kościoła katolickiego. Co jednak było przed tymi chrztami? Co działo się przed chrztem Mieszka w 966 roku i Surwabuno w roku 1216? W co w czasach przedchrześcijańskich wierzyli mieszkańcy tych terenów? W szkołach uczy się dużo o mitologii starożytnej Grecji i Rzymu, ba nawet wiemy, co nieco o starożytnym Egipcie i Żydach, którzy szukali swojej Ziemi Obiecanej. Co jednak wiemy o polskiej mitologii? Tak. Dobrze przeczytaliście „polskiej mitologii”. Czy w szkole jakikolwiek nauczyciel Was o niej uczył? Niestety nasz polski system edukacji w podstawie programowej nie przewiduje nauki o przedchrześcijańskich wierzeniach naszych przodków, Słowian, Prusów i Pomorzan, którzy kiedyś mieszkali, plus minus, na terenie zajmowanym przez obecną Polskę. Założę się, że większość z Was w szkole niczego na ten temat się nie dowiedziała.

            Nie zrozumcie mnie źle. Jestem katolikiem, szanuję Kościół katolicki, nie neguję faktu, że chrzest zmienił bardzo dużo, przyniósł wiele zmian i zapoczątkował tworzenie na tych terenach nowej, chrześcijańskiej kultury. Tylko, że np. Włochy są chrześcijańskim krajem i mimo tego uczy się tam w szkołach o religii i kulturze starożytnego (pogańskiego) Rzymu. Podobnie w Grecji nikt się czasów pogańskich nie wstydzi, ba nawet z dumą Grecy odwołują się do filozofów starożytnych. A co robią Polacy? Uczą się o obcych kulturach, o starożytnym Rzymie, Grecji, a o swoich, przedchrześcijańskich przodkach zapominają, tak jakby przed chrztem Mieszka w 966 roku nie było tu nic, biała plama, pustka… 

            Wiedźmin moim zdaniem w znacznym stopniu zapełnia ową pustkę. Stąd jego popularność. Grając w Wiedźmina w jakimś stopniu przenosicie się w przeszłość, poznajecie wiarę swoich przedchrześcijańskich przodków. W istnienie większości potworów, które są obecne w grze dawni Słowianie i Prusowie wierzyli.  Kiedy grając w Wiedźmina otwieracie bestiariusz i czytacie opisy potworów to wiedzcie, że utopce, topielce, południce, strzygi, wilkołaki, rusałki, wszelkie duchy, demony itp. pochodzą z wierzeń naszych przodków. Jędrek, kasztelan zamku Chojnik powiedział kiedyś (cytat z pamięci): „Jeśli weźmiecie do ręki książki Sapkowskiego, odstawicie na bok magię i zostawicie same potwory to będziecie wiedzieli w co wierzyli poganie żyjący kiedyś na terenie Polski”.
           
 
Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.


            W grze Wiedźmin często pojawiają się kapłani Wiecznego Ognia. Nawet ten aspekt gry ma duże powiązania z naszymi przodkami. Zarówno Słowianie, jak i Prusowie modlili się w Świętych Gajach, terenach ogrodzonych, które były wypełnione bardzo starymi drzewami. W gajach nie wolno było przebywać bez pozwolenia kapłana (wajdeloty, kriwe). Św. Wojciech wszedł do takiego pogańskiego Świętego Gaju, za co został przez Prusów ukarany śmiercią. Zostawmy jednak św. Wojciecha i wróćmy do opisu gry. Otóż ogień miał dla naszych pogańskich przodków szczególne znaczenie, święty ogień płonął w każdym gaju, w ogniu spalano dla bogów ofiary z chleba, zwierząt i innych pokarmów. W grze Wiedźmin ogień również jest darzony czcią, ogień oczyszcza z grzechów. Kapłani Wiecznego Ognia w wielu miastach gry głoszą kazania i nauczają wiernych, że warto modlić się do świętego ognia i dawać datki na jego kościół.

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry. Wierny modli się do bóstwa pogańskiego.

Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mój zapis gry.


Poza tym w samej grze dostrzegłem w wielu miejscach bardzo ciekawe kamienie. Wierzcie lub nie, ale Prusowie i Słowianie na takich kamieniach ofiarnych (oraz pod świętymi drzewami) składali swoim bogom ofiary. Oto kilka moich kadrów z takimi kamieniami:












Jeszcze kilka moich kadrów pokazujących piękno tej gry: 




















Wszystkie kadry /zrzuty ekranu pochodzą z moich zapisów gry.